piątek, 24 lutego 2012

Mój trzeci pierwszy raz...


     Dwuznaczny tytuł. A to dlatego, że ja uwielbiam dwuznaczności i w większości przypadków są one podstawą do naprawdę fajnych żartów sytuacyjnych ;)
     Oczywiście chodzi o pisanie. Piszę. Od około jedenastego roku życia. Różne i przeróżne rzeczy. Powieści, opowiadania, scenariusze (seriali, filmów, a nawet gier komputerowych), felietony. I w większości do szuflady i wyłącznie dla samego siebie. Przynajmniej tak było do tej pory, bo teraz planuję mały i stopniowy coming out ;) W mojej historii pisarstwa zdarzyło mi się prowadzić dotychczas dwa blogi - naprawdę żałosne i dziecinne... Opisywałem co robię i z kim. To były czasy podstawówki, może gimnazjum. Robili to moi znajomi, więc i ja to robiłem. I naprawdę mi się podobało. Problem pojawił się, kiedy przypadkiem jedna z niepowołanych trafiła na jeden z blogów i po rozmowie z nią postanowiłem nieco wystopować z tym publicznym uzewnętrznianiem się. Do dziś pamiętam jednak jej słowa o tym, że naprawdę fajnie się to czyta. I pochwałę, że nie znalazła żadnego błędu ortograficznego ;) Nie mniej jednak blog został usunięty i przez ostatnie lata pisałem tylko dla siebie. Brałem udział w wielu amatorskich konkursach literackich (kilka z nich udało mi się nawet wygrać!), napisałem łącznie 7 felietonów na różne tematy (kto wie, może nawet któryś z nich kiedyś gdzieś czytaliście) i prowadziłem czysto literackie forum, na którym użytkownicy mogli podzielić się swoimi pomysłami i przedstawiali scenariusze swych autorskich seriali. Sam kilka utworzyłem, choć zdecydowana większość jest wzorowana na amerykańskich serialach młodzieżowych i nie należy do ambitnych. Do dziś uśmiecham się jednak na wspomnienie maili lub sms-ów od użytkowników mojego forum z prośbą, abym wkleił kolejny epizod mojego własnego serialu, bo zżera ich ciekawość, co wydarzy się dalej ;) Samo forum i jego prowadzenie przeze mnie ma długą historię, ale nie zamierzam do niej wracać. Z pewnością wiele mnie ono nauczyło i pozwoliło rozwinąć warsztat pisarski. Niestety, ostatecznie zmarło śmiercią naturalną z powodów czysto osobistych. Ale pisać nie przestałem...
     Najbliższe memu sercu są bez wątpienia  opowiadania, w których napisanie włożyłem wiele pracy. Czytali je naprawdę nieliczni, najbliżsi. Podobno potrafię wzruszyć. Na stronach jednego z nich wciąż widnieje rozmazany tusz - ślad po wzruszeniach M. Piszę dla siebie, sprawia mi to ogromną przyjemność, czerpię z tego radość. Bez wątpienia pomaga mi to też w kontaktach międzyludzkich - prowadząc daną postać w opowiadaniu sam próbuję się w nią wcielić, dzięki czemu stałem się całkiem niezłym psychologiem. Oczywiście, jak każdy, bywam porywczy, ale sądzę, że potrafię pomóc, służyć dobrą i szczerą radą i przede wszystkim wysłuchać. Sam też jestem strasznym gadułą, ale to już inna sprawa...
     Jedynie poezja była i jest mi obca. Czasem sięgnę po jakiś wiersz, ale jakoś tego nie czuję. Sam zresztą nigdy nic takiego nie napisałem i póki co nie mam zamiaru.
     I oto wczoraj, w czasie mojej podróży pociągiem postanowiłem choć trochę wyjść z mojej szuflady i dysku twardego komputera. Od czasu do czasu chcę podzielić się z szerszym gronem moimi przemyśleniami i refleksjami na różne tematy. Nie będzie tu opisu mojego życia, jakiegoś pamiętnika czy operowania nazwiskami najbliższych mi osób (o to samo proszę ewentualnych komentujących). Bardziej chcę się skupić na sferze kulturalnej (muzyka, kino, literatura) oraz na opisie szarych, burych, ale tak naprawdę szalenie niezwykłych codzienności. Liczę, że znajdą się chętni do podjęcia kulturalnej dyskusji i do podzielenia się swymi przemyśleniami.
     Od razu pragnę też zaznaczyć, że nie zamierzam zbytnio skupiać się na formie, a na treści. Będę się pilnował i starał panować nad interpunkcją i gramatyką, ale nie o to w tym wszystkim chodzi. Dlatego też proszę mi wybaczyć jakieś literówki czy niedociągnięcia, po prostu gdy jestem w transie szybko piszę i tylko częściowo kontroluję tzw. słowo pisane ;)

A dla tych, którzy trafili tu zupełnie przypadkiem, krótka notka o mnie i lista "moich ulubionych".

Student. 23 lata. Uparty, ale zdolny do kompromisu. Bezwzględnie mówiący co myśli i często potem tego żałujący. Szczery do bólu i oczekujący od innych tego samego. Tolerancyjny, lecz nietolerujący fałszu i zdrady. Honorowy i pamiętliwy, oj pamiętliwy. Ceniący nad wyraz łączące ludzi relacje, zwłaszcza szeroko-rozumianą i często niezdefiniowaną przyjaźń. Przede wszystkim kochający życie i ludzi i wciąż nimi nienasycony człowiek, który (na ogół) lubi samego siebie. Kiedy trzeba to menda.

muzyka: Keane, Natalie Imbruglia, Linkin Park, Justin Timberlake, Brodka, Myslovtiz, Damian Ukeje
piosenka: Time of my life, Forever young, Avalon, Crawling, Smells like teens spirit, Stop for a minute, What goes around (comes around), Saute
TV: X factor, The voice, Kuchenne rewolucje, Postaw na milion
kino: Lynch, Scorsese, Nolan, Coen, Spielberg, Jackson, Allen, Smarzowski
film: Donnie Darko, Shutter island, Revolutionary road, Blue valentine, The prestige, Stay, Inglourious basterds, Dirty dancing
serial: Modern family, Friends, True blood, Lost, Skins, Revenge, Twin Peaks, BH 90210, Dawsons Creek, Usta usta i wiele, wiele innych... ;)
aktor: Meryl Streep, Michelle Williams, Kate Winslet, Diane Kruger,  Leonardo DiCaprio, Ryan Gosling, Michael Pitt, Magdalena Cielecka, Marcin Dorociński
literatura: Agatha Christie, Harlan Coben, J.D. Robb, Charlaine Harris, Zbigniew Nienacki
czasopismo: Tele Tydzień, Mens health, Świat wiedzy

2 komentarze:

  1. P. już mi się podoba i trzymam kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tele Tydzień to i u mnie w WC leży... no offence

    OdpowiedzUsuń